Taufolio: jak zacząć i nie zmarnować pierwszych kredytów
Jak zacząć w Taufolio: pierwszy raport zamów na spółkę, którą już masz, sprawdź klasę akcji pod tickerem i wiedz, na co idzie miesięczna pula kredytów.
Zobacz przykładowy raportTo metodyka analizy, a nie rekomendacja. Nic tutaj, ani nigdzie indziej w Taufolio, nie jest poradą inwestycyjną. Traktuj każdy przykład jako punkt wyjścia do własnych poszukiwań.
Jak zacząć w Taufolio? Weź spółkę, którą już masz w portfelu, zapisz jedno zdanie o tym, czego chcesz się o niej dowiedzieć, i dopiero wtedy zamawiaj raport. Plan Free daje miesięczną pulę kredytów, a starcza jej dokładnie na jeden Pełny raport. Czyli darmowy miesiąc to jedna porządna analiza. Szkoda wydać ją na świetną odpowiedź na pytanie, którego nikt nie zadał.
Jak zacząć: od spółki, którą już masz
Pierwszy odruch jest zawsze ten sam i jest całkiem sensowny: wpisujesz AAPL. Znasz produkt, wiesz, czym ta firma się zajmuje, więc raport przeczytasz ze zrozumieniem i od razu ocenisz, czy narzędzie jest cokolwiek warte.
Tylko że o Apple przeczytasz wszystko za darmo w dziesięciu miejscach, a o spółce, którą naprawdę trzymasz, nie przeczyta za ciebie nikt.
Raport jest wart tyle, ile pytanie, pod które go zamawiasz. „Czy to dobra spółka” jest pytaniem prawdziwym i bez odpowiedzi, bo nie mówi, czego właściwie szukasz. Pytanie biznesowe brzmi inaczej. Skąd ta firma bierze pieniądze. Czy marża jest jej, czy pożyczona od cyklu. Ilu klientów odpowiada za połowę przychodu.
Zapisz to zdanie, zanim klikniesz. Trzydzieści sekund pisania zmienia to, co przeczytasz przez następne czterdzieści do sześćdziesięciu minut, bo tyle zajmuje Pełny raport. A jeśli nie masz jeszcze żadnej spółki, twój krok jest o jeden wcześniej: jak kupić akcje.
Moje zdanie przy ostatniej spółce brzmiało tak: chcę sprawdzić, czy dwucyfrowa marża trzyma się jej cennika, czy kursu jednego surowca. Raport odpowiedział na to w dwóch akapitach, a resztę przeczytałem spokojniej, bo już wiedziałem, czego w niej szukam.
Ticker to nie nazwa spółki
Alphabet notuje się pod dwoma symbolami: GOOGL to klasa A z prawem głosu, GOOG to klasa C bez niego, co spółka wykłada wprost na swojej stronie relacji inwestorskich. Jedna firma, dwa tickery, dwie różne rzeczy w portfelu. Który z nich leży na twoim rachunku?
Ticker jest adresem, nie nazwiskiem.
To najłagodniejsza wersja problemu. Gorzej jest ze spółkami o podobnych nazwach, z tą samą marką notowaną w dwóch krajach i z mniejszymi firmami, o których wyszukiwarka wie mniej niż ty.
Raport może być bez zarzutu i dotyczyć nie tej spółki, o którą ci chodziło. Nie ma wtedy czego poprawiać, bo wszystko się w nim zgadza, tylko nie z tobą. Sprawdzenie giełdy i klasy akcji na karcie spółki zajmuje pół minuty i kosztuje zero kredytów.
Giełdy spoza USA włączasz sam
Wyszukiwarka pokazuje domyślnie giełdy amerykańskie. Pozostałe włączasz w Ustawieniach, w sekcji Giełdy, i dopiero wtedy tickery spoza Stanów zaczynają się pojawiać w podpowiedziach.
Brak wyniku czyta się jak „nie ma tej spółki”, a znaczy zwykle „nie masz włączonej tej giełdy”. Różnica jest duża, bo w pierwszym przypadku zamykasz kartę, a w drugim klikasz jeden przełącznik. Ticker spoza Stanów ma na końcu kropkę i skrót giełdy, więc dopóki ta giełda jest wyłączona, wpisanie całego symbolu nie zwróci niczego. Raport zamówisz też dla ETF-a i dla kryptowaluty, w tej samej cenie co raport o spółce.
Który raport odpowiada na twoje pytanie
| raport | koszt w kredytach | pytanie, na które odpowiada |
|---|---|---|
| Podsumowanie miesiąca | najniższy z trzech | co działo się w spółce przez ostatni miesiąc |
| Brief wynikowy | średni z trzech | co pokazał ostatni kwartał i jak mówił o nim zarząd |
| Pełny raport | najwyższy z trzech | jak ten biznes działa i z czego żyje |
Dokładne stawki stoją w cenniku.
Skoro pytanie masz już zapisane, wybór robi się mechaniczny: który z tych trzech na nie odpowiada? Kiedy wystarczy krótsze opracowanie, a kiedy potrzebna jest cała mapa biznesu, rozstrzyga się dokładnie w tym miejscu.
Pełny raport buduje obraz biznesu od zera i tego nie da się przyspieszyć: pełna stawka i kilka minut generowania, nie kilka sekund. Podsumowanie miesiąca kosztuje wyraźnie mniej, bo odpowiada na pytanie trzy razy węższe: co się zmieniło od ostatniego razu.
Tę stawkę płacisz tylko wtedy, gdy zamawiasz Podsumowanie miesiąca sam, z Biblioteki, dla dowolnej spółki z bazy. Spółka wpuszczona do Monitoringu dostaje Podsumowanie miesiąca bez twojego udziału i bez kredytów. Razem z nimi przychodzą sprawdzenie tezy po wynikach, Sedno wiadomości obok strumienia, Wiadomości przełomowe przy zdarzeniu zdolnym zmienić biznes i Brief przedwynikowy przed każdym kwartałem. Plan Free ma na Monitoring jedno miejsce, płatne mają od dziesięciu wzwyż, więc na starcie wybierasz jedną spółkę i to jej raporty przestają obciążać licznik. Każda następna wraca do cennika, i to jest cała różnica, którą trzeba tu znać.
Są jeszcze wersje pro. Kosztują wyraźnie więcej, a najwięcej Pełny raport pro, bo powstaje mechanizmem „trzy modele i sędzia”: trzy modele piszą tę samą analizę niezależnie, czwarty porównuje wersje i zostawia to, co da się oprzeć na źródle. Plan Free może je zamawiać, tylko miesięczna pula kredytów nie starczy na żadną z nich, więc pierwszy wybór i tak toczy się między trzema pozycjami z tabeli. Cennik rozkłada to raport po raporcie: ile z miesięcznej puli kredytów kupuje Pełny raport, a ile Podsumowanie miesiąca.
Czytaj odjęte punkty, nie wynik
Pełny raport otwiera Sedno raportu, czyli zebrane wszystkie ważne ustalenia, a zaraz za nim stoi Teza inwestycyjna rozłożona na założenia z mierzalnym warunkiem. Przeczytaj oba, zanim spojrzysz na spis treści. Spis treści kusi, żeby skoczyć do sekcji, która i tak potwierdzi to, co już myślisz.
Dalej idzie teza rozłożona na 25 punktów. Załóżmy, że twoja spółka dostaje 22 z 25. Ta liczba nie mówi prawie nic, bo 22 i 25 brzmią tak samo dobrze. Treść siedzi w trzech punktach, których raport nie przyznał, i w uzasadnieniu przy każdym z nich. Tam zwykle stoi zdanie, którego się nie spodziewałeś.
Czytasz na ekranie albo w PDF-ie. Wersja na ekranie trzyma źródło w tym samym zdaniu, które stawia twierdzenie, więc mocne zdanie klikasz i lądujesz w dokumencie. PDF zbiera ten sam raport w jeden plik i jest wersją na pociąg.
Tę granicę lepiej znać na starcie. Amerykański nadzór tłumaczy, jak czytać raport roczny 10-K, i sekcja ryzyk jest tam tak długa nieprzypadkowo. Uważam, że dwa kliknięcia w źródła pod najmocniejszym zdaniem raportu robią dla twojej pewności więcej niż cały wynik punktowy. Kosztują minutę i albo domykają temat, albo pokazują, że twierdzenie stoi na jednym zdaniu z komunikatu prasowego. Co dokładnie liczą te 25 punktów, rozkłada lista pytań o pozycję w dokumencie, próg i pułapkę przy każdym z nich.
Po miesiącu wracasz do daty
Za miesiąc otworzysz ten raport ponownie i pierwsze, na co masz spojrzeć, to data. Każdy raport jest materiałem z konkretnego dnia i nie wie nic o tym, co stało się później. Ten sam biznes opisany przed dużym przejęciem i po nim to dwa różne teksty, a rozróżnia je tylko data u góry.
Po miesiącu zmienia się zwykle jedna rzecz, nie dziesięć: kwartał, komunikat, wyrok, cena kontraktu. Reszta raportu została taka, jaka była, więc drugie czytanie może być wybiórcze, choć pierwsze wybiórcze być nie powinno. Twoim zadaniem jest nazwać tę jedną rzecz, zanim zaczniesz przewijać.
Wybierasz więc jedno twierdzenie, to, na którym stoi twoja teza, i klikasz źródło pod nim. Jeśli dokument mówi dziś to samo co miesiąc temu, założenie stoi i możesz zamknąć kartę bez wydawania ani jednego kredytu. Jeśli mówi coś innego, właśnie dostałeś odpowiedź, po którą wróciłeś.
Ten ruch trwa minutę i daje więcej niż czytanie raportu drugi raz od początku, bo za drugim razem przesuwasz wzrokiem po zdaniach, które już znasz. Teza inwestycyjna jest tu wygodna z jednego powodu: każde założenie ma warunek, który da się sprawdzić, więc wiadomo, gdzie kliknąć.
Dopiero gdy w raporcie czegoś nie ma, idziesz do czatu przy raporcie, i tam decyduje precyzja pytania: nie „opowiedz mi o tej spółce”, tylko „co zarząd powiedział o presji cenowej w tym kwartale”. Szerokie pytanie dostaje szeroką odpowiedź, którą już masz wyżej w raporcie.
Zostaje ostatnia decyzja i to ona odróżnia jednorazową ciekawość od researchu, który pracuje. Nic w Monitoringu nie kosztuje ani jednego kredytu, w żadnym planie, więc jedyne, czym płacisz, to wybór spółki, której oddajesz swoje miejsce w Monitoringu. Na Free przenosisz je, wyłączając Monitoring przy poprzedniej spółce, a na płatnych planach takich miejsc jest od dziesięciu wzwyż.
Nie wiem, czy po trzech miesiącach będziesz otwierać każde powiadomienie, i szczerze wątpię. Wiem za to, że raport zamówiony bez pytania nie zostaje w głowie dłużej niż jeden wieczór, a Teza inwestycyjna z mierzalnym warunkiem zostaje do następnych wyników, bo wtedy albo się potwierdza, albo pęka. Zapisz to jedno zdanie, wydaj na nie darmową pulę z pierwszego miesiąca i zobacz, jak Monitoring wygląda na co dzień.
Najczęściej zadawane pytania
Czy do pierwszego raportu potrzebuję płatnego planu?
Jak sprawdzić, że ticker wskazuje właściwą spółkę?
Czy Taufolio obsługuje spółki spoza USA i jak włączyć inne giełdy?
Od czego zacząć czytanie Pełnego raportu: od Sedna raportu czy od spisu treści?
Co oznacza wynik 22/25 w raporcie?
Czy raport mówi, czy kupić akcje?
- product
- research
- sources
Wpisy powstają z udziałem narzędzi AI i przechodzą kontrolę redakcyjną zespołu Taufolio przed publikacją.